Awaria sauny

Szanowni Państwo,

Niestety awarii uległ sterownik naszej sauny. Czekamy na usunięcie usterki przez specjalistyczną firmę.

Liczymy, że w tygodniu następującym po Świętach sauna będzie ponownie czynna.

Przepraszamy za niedogodności.

Podsumowanie Rozwojego Weekendu Squasha

Upłynęło kilka dni od weekendu, nasi goście choć są ciągle w Polsce to jednak już nie we Wrocławiu więc jest to dobry moment na napisanie kilku słów podsumowania.

Weekend rozpoczęliśmy w piątek o 19.30 gdy Hadrian i Ben zjawili się w naszym klubie. Krótkie „zwiedzanie”, kawa i na kort. Panowie po krótkiej rozgrzewce zaprezentowali zgromadzonej publiczności jak może wyglądać squash. Szybko, dokładnie i z niewielką ilością błędów własnych. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak tak mocno inaczej od tego, co sami potrafimy. Ben starał się bardziej niż Hadrian ale i tak nic to nie dało. Zawodnik, który zapewne nie miałby problemu aby zdobyć tytuł IMP przegrał gładko 3:0. O tym, że powyższe stwierdzenie nie jest bezpodstawne (to o tytule IMP) mogło przekonać się 4 szczęśliwców, którzy zgłosili się do zagrania „powitalnych” setów z Anglikami. Mimo uprzejmości gości objawiającej się wolniejszą grą i spokojniejszym bieganiem nikt przytomny nie mógł nawet myśleć, że może wygrać. Nawet nie chodzi o to, że jesteśmy jacyś gorsi. Po prostu mamy o kilka milionów odbić piłeczki mniej na liczniku niż koledzy z Wysp.

Squash’ową sobotę rozpoczęliśmy o 10.00 szkoleniem dla zawodników. Szkolenie zgromadziło 14 uczestników obojga płci, z takich miast jak Warszawa, Kraków, Opole, Wałbrzych i Wrocław. Głównym tematem szkolenia było poruszanie się po korcie, prawidłowe dojście do piłki i powrót na „T”. Pozostałe aspekty gry, o których była mowa były zawsze oceniane w połączeniu z tym jak się powinniśmy poruszać oraz (co częste) jak się nie poruszać. Ponad to każdy z obecnych został nagrany przez Hadriana z użyciem aparatu rejestrującego 300 klatek/sekundę. Dzięki temu kursanci otrzymają zestaw ćwiczeń, które pomogą im poprawić jakość gry wraz z opisem własnej techniki.

Po krótkiej przerwie na złapanie oddechu i zjedzenie obiadu przystąpiliśmy do szkolenia dla trenerów. Tym razem 6 osób zdecydowało się rozwinąć swoje umiejętności. Tematem przewodnim było stosowanie progresji w treningu. Hadrian prezentował jak w prawidłowy sposób stosować kolejne etapy ćwiczeń (od najprostszych do najtrudniejszych) aby skuteczność treningu była największa.

Myślę, że największą ciekawostką jaką mogliśmy usłyszeć (poza głównym tematem szkolenia) było to, że po tak wielu latach treningów jakie Hadrian ma za sobą zdecydował, że każde zajęcia muszą rozpoczynać się od rozgrzewki. Bez względu na poziom zawodnika, czy jest to Shorbagy (9’ty ranking PSA) czy lokalny gracz klubowy każdy trening rozpoczyna się rozgrzewką. Jest to tym istotniejsza informacja jeśli zestawić ją z faktem, że większość klubów angielskich wynajmuje korty nie na godziny zegarowe tylko lekcyjne (45 minut). Nie jest to „jakaś_tam” rozgrzewka tylko bardzo konkretny zestaw ćwiczeń, których wykonywanie rozwija umiejętności i mięśnie, które są tak samo ważne jak te używane do grania drive’a czy lob’a. Taka rozgrzewka jest równorzędnym elementem treningu obok odbijania piłeczki czy ghosting’u.

Wieczór upłynął nam w doborowym towarzystwie pod znakiem lanego pszenicznego. Przy okazji kilku panów z telewizora okładało się po twarzach, co tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że squash to naprawdę fajny sport.

W niedzielę odbywał się w naszym klubie turniej, którego relacji nie będę w tym miejscu powtarzał gdyż znajduje się ona w osobnym wpisie. Wspomnę jedynie, że turniej zgromadził 34 zawodników i zawodniczek, w tym jednego zawodnika z Anglii – Bena. Kto wygrał każdy się domyśla. Począwszy od eliminacji, które rozpoczęły się o godzinie 10.00 turniej udało się sprawnie przeprowadzić i już o godzinie 17.15 byliśmy po finale. Niestety w przypadku finału wszyscy chcieliby aby trwał dłużej – niestety Rafał Rykowski musiał poddać mecz (drugi set) ze względu na uraz lewej stopy.

Ponad to w niedzielę Hadrian pomógł naszym trenerom (Magda, Jagoda, Klaudyna, Adam) poprowadzić zajęcia z juniorami (wielkie dzięki Hadrian!!). Co prawda jesteśmy wszyscy po niedawnym szkoleniu z MiniSquasha (prowadząca Dominika Witkowska) ale ogrom doświadczenia Stiff’a jest nieoceniony.

Były również osoby, które zdecydowały się skorzystać z okazji i zdecydowały się aby Hadrian nagrał ich grę. Teraz, po fakcie można to podsumować krótko – żałujcie ci, którzy nie skorzystaliście z tej możliwości.

Nie dość, że każda z osób otrzyma pisemną analizę swojej gry, nie dość, że dostanie „przepis” w postaci konkretnych ćwiczeń na poprawę swoich umiejętności to jeszcze każda z tych osób załapała się na dłuższą rozmowę na korcie będącą w zasadzie lekcją squasha. Bez dwóch zdań – każdy był bardzo zadowolony. Co najważniejsze – zaangażowanie Hadriana sprawia, że wszyscy ponownie łapią bakcyla i znów mają ochotę dużo i często trenować.

Za to właśnie chyba powinniśmy głównie podziękować Hadrianowi i Benowi – ich wyzyta sprawiła, że nawet te osoby, które z trudnem zmuszały się do grania „boast and drive” znów mają ochotę na trening solo i poprawę swoich umiejętności. Wielkie dzięki!




Wyniki turnieju B+ 3.04.2011

Turniej już za nami.Oto krótka relacja z tego co się działo.

Spora frekwencja zmusiła nas do rozegrania eliminacji, których celem niestety musiało być wyłonienie dwóch osób, które nie zagrają w drabince 1-32. Padło na Panią i Pana (Wachowska i Rak) więc modny ostatnio parytet został zachowany.

Pierwsza runda zgodnie z przewidywaniami należała głównie do zawodników wyżej sklasyfikowanych. Najbardziej zacięty mecz został rozegrany pomiędzy Staszkiem Lewickim i Wojtkiem Wajdą. Ostatecznie wygrał Staszek zdobywając w sumie w całym meczu 3 punkty więcej niż Wojtek.

W drugiej rundzie emocji było wiecej, zapewne za sprawą mniejszych różnic pomiędzy zawodnikami niż w pierwszej kolejce. Mirek Łobos (rozstawiony w pierwszej czwórce) uległ naszemu klubowemu graczowi – Michałowi Świąderowi 1:3, a Marcin Grabowski po wyjątkowo długim meczu przegrał z Jackiem Szubertem 2:3.

Runda trzecia to przede wszystkim moment, w którym Ben Rogers musiał pierwszy raz odrobinę bardziej przyłożyć się do gry. Przyjemność gry z Benem spotkała Marka Wojnarskiego, który musiał zaakceptować fakt, że może jedynie przegrać z godnością. Marek ugrał 13 punktów w trzech setach (9 w pierwszym) co należy poczytać za sukces. Ostatecznie Marek kończy turniej na 5 pozycji. Pozostałymi ćwierćfinalistami zostali Michał Świąder, Rafał Rykowski oraz Jarek Terlecki.

Półfinały oglądała stale wzrastająca liczba widzów. Jednocześnie dawało się odczuć nastrój oczekiwania na finał. Obyło się bez niespodzianek bo inaczej po prostu nie mogło być. Dwa mecze, oba 3:0 dla faworytów. Finalistami zostają Ben i Rafał.

Równolegle z górną drabinką gra dolna. Prym w niej wiedzie Magda Kamińska, która pechowo trafiła w pierwszej rundzie na Wojtka Troninę. Oboje mogliby zająć miejsca w okolicy 11’tego w generalce ale cóż… Magda gra w dolnej i wygrywa. Dopiero w meczu o 17’te miejsce oddała seta wyjątkowo wybieganemu Wojtkowi Wajdzie.

Powrót do górnej drabinki. Na początek mecz o 3 miejsce – Świąder vs Terlecki. Panowie regularnie razem trenują więc jest to pojedynek dobrze znających się zawodników. Tym razem zwycięża Jarek choć trzeba przyznać, że do gry z Michałem potrzeba dobrej kondycji. Mamy pierwszego zawodnika na pudle.

Finał. Publiczność zgromadziła się licznie, widać osoby, które specjalnie przyjechały aby zobaczyć to widowisko. Zaczyna Ben. Można szybko dostrzec różnicę w grze. Gra dokładnie i mniej widowiskowo lecz z pewnością popełnia mniej błędów niż Rafał. Obraz tego seta wygląda mniej więcej tak: punkt z gry dla Bena, następny po błędzie Rafała, potem zmiana i punkt zdobywa Rafał; zwykle po jakimś ciekawym lub wyjątkowo mocnym zagraniu. Potem wszystko od początku. Proporcja w okolicy 2:1 utrzymuje się do końca seta – wygrywa Ben 11:7. Widowisko na wysokim pozimie gdyż Rafał bez wątpienia był jedyną osobą, która zmusiła Bena do poważnej gry.

Drugi set wygląda odrobinę inaczej. Główna różnica to mniej błędów własnych Rafała. Efekt to jeszcze szybciej biegający Ben i prowadzenie Rafała. Tak było niestety tylko do stanu 8:6 gdy ku zawiedzeniu publiczności i zapewne jeszcze większemu zawiedzeniu samego zainteresowanego Rafał ulega kontuzji. Zrywa sobie (może jednak nie) coś w lewej stopie. Musi poddać mecz. Mamy więc kolejność na pudle – Ben, Rafał i Jarek. I choć prawodopodobnie gdyby finał doczekał się normalnego zakończenia kolejność byłaby ta sama to strasznie szkoda, że tak udany weekend zakończył się kontuzją. Pozostaje życzyć szybkiego powrotu do zdrowia.

Dziękuję wszystkim zawodnikom i zapraszam na kolejne turnieje.


Drabinki: 1-16; 17-32, eliminacje.

1. Ben Rogers [ENG]
2. Rafał Rykowski – kontuzja
3. Jarek Terlecki
4. Michał Świąder
5. Marek Wojnarski
6. Szymon Szczęsny
7. Adam Ciempka
8. Jacek Szubert
9. Marcin Grabowski
10. Mirek Łobos
11. Wojtek Tronina
12. Marek Elsner
13. Wojtek Makara
14. Krystian Kowalski
15. Rafał Zdon
16. Stanisław Lewicki
17. Magda Kamińska
18. Wojtek Wajda
19. Maciej Borkowski
20. Robert Sławiński
21. Przemek Borowski
22. Klaudyna Zarówna
23. Piotr Gorzelany
24. Andrzej Płocieniak
25. Błażej Bienia
26. Tomasz Wróbel
27. Kasia Woziwodzka
28. Marek Rybczyński
29. Artur Mulawa
30. Daniel Majkut
31. Damian Hanaj
32. Magda Brodka
33. Aneta Wachowska i Paweł Rak